Rozegrany w sobotę na parkowych kortach turniej deblowy był hawajski nie tylko z nazwy. Iście hawajska była przede wszystkim pogoda – od samego rana było nie tylko gorąco, ale także wilgotno – co przywodziło na myśl właśnie aurę oceanicznej wyspy strefy międzyzwrotnikowej. Do pełnego wrażenia hawajskiej plaży brakowało jedynie bryzy (i oceanu, ale był przecież basen – przyp. red.).

Podobnie wysoka jak temperatura była tego dnia turniejowa frekwencja. W obu grupach zagrało łącznie 39 osób. Pomimo tak trudnych warunków do gry, nikt nie odpuszczał. Przeciwnie, od samego początku mecze były nadzwyczaj wręcz wyrównane. A także długie – żaden jednak tak, jak rywalizacja Jacka i Ewy z Bartkiem i Kryspinem, która trwała dobre dwie godziny, zaś tie-break w pierwszym secie zakończył się wynikiem 14:12. View full article »